Sisi uwielbia zimę, śnieg i śnieżne spacery! 09.02.2015

Niedziela rano. Sisi wstaje patrzy na zegarek, a tam już dochodzi ósma. Znów zaspała! Słońce wpadające do pokoju przez okno grzało do poduchy tak, że o wyjściu na spacer ani myślała. Jednak gdy zobaczyła ile śniegu zalega na polanach, w sekunde ubrała szelki i była gotowa. A na spacerze świeży nie tykany, nie sikany i nie no wiecie śnieg. Biały i dobrze zmarznięty sypki śnieg. To co Sisi lubi najbardziej to jak szuflą jeździć nosem po podłodze. Tak też na spacerze cały śnieg był jej i na naosie i na głowie i na nogach. Po prostu wszędzie. Włosy po bożonarodzeniowym trymowaniu już odrosły i dobrze grzeją w taką pogodę. Tym bardziej jak słońce świeci na bezchmurnym niebie. Na spacerze każda ścieżka, każda nietypowa grządka czy stosik ususzonych roślin czy po prostu drzewka muszą być obowiązkowo obwąchane. Ścieżki to idealny wybieg na dzikie wiraże. Skoczna Sisi jak sarenka uwielbia pokonywać także dziewicze niedostepne dla ludzi zarośla. Poranny półgodzinny spacer wzbogacony był o przysmaki za każdą wykonaną komendę. ‚Papa” się cieszyła po każdym skoku i wybiegu. Teraz w ciepłym pokoju na legowisku w słoneczku przyszło wygrzać nochala i dospać do obiadu. Sisi pozdrawia mamrocząc przez sen wywalając gałkami jak zombi. Do zobaczenia.